Pełnym składem ( z wyjątkiem kontuzjowanego Zorbusia) pognaliśmy do Myślęcinka k. Bydgoszczy, by po raz kolejny sprawdzić się na parcourach sędziego Nalle Janssona (Szwecja). Na tych zawodach debiutowali nasi nowi klubowicze: Kasia z Clipperem, Jola z Lilly, Ilona z Sushi oraz Marek z Inką. Gorąco gratulujemy im udanych startów – poradzili sobie znakomicie!
Torki zerówkowe do prostych nie należały – wymagały dobrego timingu i skupienia. Mimo to, parokrotnie krzyczeliśmy naszym debiutującym zawodnikom „Batmani niepokonani!”. Również naszym openowym parom wiwatowaliśmy podczas wręczania nagród. Agacie z Rosołkiem i Paulinie z Kopi udało się zdobyć kolejne łapki do wyższych klas startowych. Parokrotnie stawaliśmy też na pudle w klasyfikacjach openowych, a w Finale Elity reprezentowały nas Rossa i Kopi! Brawo!
Choć bydgoskie zawody nigdy nie rozpieszczają pogodowo – zawsze pada (do tego już przywykliśmy), to atmosfera Brother Cup’a rekompensuje te drobne niewygody. W tym roku dodatkowo organizatorzy zapewnili uczestnikom jeszcze większe emocje za sprawą nowego regulaminu zawodów. Tym razem do ostatecznego rozrachunku liczyły się wszystkie openowe biegi z dwóch dni! Stawka liderów zmieniała się z biegu na bieg. Startujący podchodzili do tablicy z wynikami i gorączkowo liczyli swoje punkty. Rywalizacja była gorąca, a torki openowe Pana Nalle bardzo ciekawe z licznymi nagłymi zwrotami, ale płynne zarazem. Stawką były nagrody ufundowane przez firmę Dingo oraz Brother. Nowością były biegi: Finał Pretendentów i Finał Elity ( tych którzy zdobyli najwięcej punktów podczas 2-dniowych zmagań). Ciekawe czy nowy regulamin zawodów na stałe zagości na bydgoskich zawodach?! Bydgopsiaki dziękujemy za kolejne perefkcyjne zawody!









Jednym słowem szaleństwo. Jechać ok 5 godzin, przystąpić do 3 egzaminów (ok. 3 godziny), wracać do Gdańska znowu ok 5 godzin… W dodatku jechać samotnie… To nasze pierwsze zetknięcie z przeszkodami od czasu zimowego obozu z styczniu. Niestety z powodu śniegu, nie mieliśmy okazji ćwiczyć… Także przyjęłam podejście treningowe ( kto wie ile jeszcze śnieg będzie u nas leżał). Trening treningiem, ale jednak nasz debiut w A2. Te zawody pokazały mi, że nigdy ale to przenigdy nie można być pewnym swoich strefek… a już na pewno po takiej przerwie:) Skutkiem tego Rosół nie wywiózł ani jednej łapki… Nie przeszkodziło to jednak stanąć 2 razy na podium:)


